"Młodzieży! Na Morawy!"
Narodzie polski! Młodzieży! Od wielu, jakże wielu już lat cierpisz niewysłowione katusze w niewoli producentów płynów, pędzonych na sto sposobów, ale wciąż z tym samym, makabrycznym skutkiem. Obrzydlistwa owe, ku pohańbieniu Ojczyzny naszej, zwane są winami owocowymi, choć nie trzeba studiować filologii klasycznej, by wiedzieć, że wino uzyskuje się z winnych gron, a nie ze zgniłych jabłek, czasem nawet bez nich, siarki, octu i drzewnego spirytusu. Rodaku! Gdy na butelce takiej cieczy zobaczysz słowo Wino, wiedz, że uważają Cię za łachmytę, a nie dziedzica kultury śródziemnomorskiej. Wymyślasz dla tych płynów kolejne nazwy, coraz dowcipniejsze (humor to broń niewolnika), ale pijesz to świństwo, pijesz, że nie powiem chlasz, a potem, naturalnym prawem natury, starzejąc się, z rozrzewnieniem wspominasz swą jabolową młodość i pomstujesz na pokolenie synów, a co gorsza córek, wstępujące w Twoje ślady. Młodzieży! Południowe Morawy to kraj nieodległy, przepiękny, egzotyczny, jakże słabo u nas znany. Kraj rodzinnych winniczek, jedna przy drugiej, aż po horyzont. Warto się tam wybrać, najlepiej późnym latem albo wczesną jesienią. Przywitają Was serdecznie, poczęstują (z umiarem!) i pojedziecie raźno dalej, bez konieczności odsypiania gdzieś w rowie czy pod krzakiem. Będzie co wspominać. Wiem, co mówię. Wędrowałem tamtędy przed laty, gdy nie było turystycznych szlaków winnych, natomiast był, i to jeszcze jak, co prawda w Tatrach, Szlak Lenina, pod Tatrami Kostki Napierskiego, Powstania Chochołowskiego, a w Karkonoszach Szlak Przyjaźni Polsko-Czechosłowackiej... Rozrzewniłem się, bo dobrze mi było, gdy wędrowałem przez Morawy i pijałem wino, śpiewając wraz z miejscowymi pieśń, wówczas antykomunistyczną, dziś po prostu refleksyjną: Napijme se ještě sklenku, kdo ví co nás čeka venku (Odpowiednik polski: Pijmy, pijmy z Panem Bogiem, bo nie wiada, co za progiem). Częstowali mnie tam również winem, zwanym popularnie "komunistické" czyli "trojchlapové&" (trójmężczyźniane) z pouczającym komentarzem, że wino to przypomina komunizm - tak paskudne, że do konsumpcji niezbędna jest pomoc trzech chłopów: dwóch trzyma cię pod ręce, a trzeci chwyta za dziób i wlewa. Samo nie wejdzie. Ale zanim się tam znajdziecie, przeczytajcie proszę uważnie książkę od deski do deski, najlepiej kilka razy, aby posiąść choćby abecadło kultury winnej i nie narobić sobie wstydu. Tym sposobem Richard Nebeský stanie w długim szeregu Czechów, którzy od ponad tysiąca lat wzbogacają, a niekiedy cywilizują kulturę polską. Czego życzy Wam wszystkim i każdemu (każdej) z osobna, kochający Antoni Kroh
Antoni Kroh
zobacz 60 ostatnio dodanych pozycji